Mikołaj święty i jego prezenty

Kasia od rana siedzi przy oknie z nosem przyklejonym do szyby. Mama już kilka razy powtarzała jej, że szyba jest zimna, ale Kasia nie chce ruszyć się ze swojego punktu obserwacyjnego. Czy wiesz, na co czeka dziewczynka? Czeka na Świętego Mikołaja i jego prezenty.

Kasia ma już sześć lat i doskonale wie, że dziś jest 6 grudnia. Wie też, że każdego roku tego dnia przychodził do niej święty Mikołaj. A teraz nie ma go, pomimo, że minęło już całe rano i zbliża się południe. Z kuchni dochodzi już zapach obiadu, który robi mama, a mały Tadeuszek woła już że jest głodny.

0301097.JPG

Kasia zaczyna mieć dosyć tego czekania. Nie dosyć, że jest chora i nie mogła iść do przedszkola, to jeszcze Mikołaj się coś spóźnia. Tymczasem nadeszła pora obiadu i Mama zawołała Kasię do jadalni. Kasia nie miała apetytu, bolało ją gardło i nie była w stanie wiele zjeść. Po obiedzie znów wróciła do swojego pokoju i zajęła poprzednie miejsce. Z oka widziała ludzi stojących na przystanku autobusowym i wchodzących i wychodzących do sklepu. Zobaczyła sąsiadkę z pieskiem i Jolę z drugiego piętra, która wraca z babcią z przedszkola. Kasia bardzo chciała, aby ktoś ją odwiedził i pobawił się z nią. Właśnie ucichł płacz Tadeuszka, który zasnął drzemką popołudniową, jak co dzień. Kasia też zrobiła się bardzo senna, taka senna, że oczy zaczęły się jej zamykać same. Położyła się na kołderce i chyba zasnęła. Jednak czy naprawdę to był sen?

Śniły się jej wielkie sanie, a w nich ona sama, Jola, Julka, jej najlepsza koleżanka i kuzyn Piotruś. Wszyscy jechali w tych saniach, które właściwe sunęły po niebie, choć nie miały skrzydeł. Ale ale, co to? Sanie ciągną renifery i dwa koniki. Dzieci rozglądają się po gwieździstym niebie. Kasia chciała złapać jedną z gwiazdek, a Piotruś miał zamiar chwycić brzeg białej, lodowej chmurki. Jednak sanie pomknęły dalej. Nagle zatrzymały się na białej pustyni, która okazała się śniegiem. Dziwne, bo w tej śnieżnej krainie dzieciom nie było wcale zimno, pomimo tego, że wszyscy byli ubrani lekkie świąteczne stroje, jak w wieczór wigilijny.

Już miały zacząć obrzucać się śnieżkami, kiedy usłyszały miły lecz donośny głos starszego pana. – Co to, kto to do nas mówi? – Zawołała Jola.
– Ojej ? powiedział Piotruś
– ach ? zawołała zdziwiona Julka. Kasia nawet nie mogła z niebie głosu wydobyć. Koło sań stał Pan w czerwonej czapce, w białych rękawiczkach i w czerwonym płaszczu.
– Święty Mikołaj ? wykrzyknęły dzieci.
Tak, jestem Mikołajem. A wy zostaniecie moimi pomocnikami.
Jak to? To Ty nie masz pomocników? – powiedział Piotruś. A krasnoludki? Nie pomagają Ci takie skrzaty? A może Aniołki?
– Dziś są moje imieniny ? powiedział Mikołaj, a ja zostałem zupełnie sam. Aniołowie muszą strzec dzieci na całym świecie, a prezentami muszę zająć się sam. Jednak zdarzyło się tak, że nie zdążyłem wielu z nich zapakować. Dlatego wysłałem po was sanie. Zaprowadzę was do sali z prezentami, a ja tymczasem muszę pędzić z powrotem, bo dzieci na mnie czekają. Do zobaczenia. Kiedy skończycie, przyjadę po was. I Mikołaj pomknął tymi samymi saniami, którymi przyjechała Kasia, Jola, Piotruś i Julka.

– No to do roboty ? powiedział Piotrek. Zobaczcie, jakie fajny samochodzik! Ojej, jaki robot, sam chodzi. Julce tymczasem spodobała się lalka które śpiewała, a Jola zaczęła skakać na skakance. Dzieci zaczęły bawić się zabawkami i zapomniały o pakowaniu ich. Nagle Kasia zawołała: przestańcie się już bawić, już dosyć. Za chwilę wróci Mikołaj, a tu prezenty nie opakowane, małe dzieci płaczące, że nie ma jeszcze u nich Mikołaja. Szybko.! Jak się od razu zabierzemy do pracy, jeszcze zdążymy. Dzieci nie chciały przestać bawić się, ale Kasia zawołała: Lubicie czekać na Mikołaja? Tak? Miło jest na niego czekać, ale nie w nieskończoność. Ja dziś przez cały dzień na niego czekałam i martwiłam się, dlaczego nie przychodzi. A my możemy sprawić, że dzieci z całego świata nie będą musiały czekać na niego w nieskończoność. No już! Pakujemy!

Na komendę Kasi dzieci zaczęły pakowanie. Miały przed sobą całe mnóstwo listów, w których było napisane, co dla kogo. Na szczęście większość rzeczy była ułożona na półeczkach, więc dzieci znajdowały każdy przedmiot i wkładały do odpowiednich pudełeczek a potem jeszcze owijały papierem. Piotruś jako najstarszy, podpisywał paczki. Było tu mnóstwo imion dzieci, o których wcześniej ani Julka, ani Kasia, ani Jola i Piotruś nie słyszeli. Niektóre listy były pisane w takimi literkami i znaczkami, jakich Kasia nigdy nie widziała. Ale o dziwo, dzieci wiedziały bez czytania, co do której paczki włożyć. Pakowały tak prezenty bardzo długo, aż końcu pojawił się święty Mikołaj.

– Dzieci, jest już późno, musicie wracać do domów. Resztę zapakuję sam, nie zostało już dużo.
No cóż, trzeba było wracać do domu. Kiedy dzieci były w saniach, Mikołaj powiedział do reniferów: z powrotem na ziemię. Na tę komendę Renifery ruszyły i znów można było przyglądać się gwiazdom i chmurkom. Kasia wychyliła się z sań, żeby złapać gwiazdkę i nagle zachwiała się. Spadała gdzieś i spadała, ale w ręce trzymała złotą gwiazdkę. Nagle poczuła coś twardego pod sobą. Otworzyła oczy. Co to? Gdzie jest święty Mikołaj, Jola, Julcia, Piotruś i sanie? I gdzie jest złota gwiazdka? Nie, to nie mógł być sen ? pomyślała dziewczynka. Przecież ja tam byłam na prawdę.

Aha, tylko skąd się wzięłam na podłodze? – powiedziała głośno Kasia.
Pewnie spadłaś w czasie snu ? powiedziała mama. Wykrzykiwałaś coś o świętym mikołaju i o saniach.

Mamusiu ? powiedziała Kasia ? ja byłam u Mikołaja i pomagałam mu pakować prezenty.
Mama uśmiechnęła się i powiedziała: to był sen, córeczko. Mały Tadeuszek, którego trzymała na rękach machnął rączką w stronę Kasi.

– Nie, jak nie wierzysz, zapytaj o to Julki albo Piotra., Oni też tam byli.
Tadeuszek tymczasem wiercił się coraz mocniej i pokazywał ręką na coś, co było pod łóżkiem.
Kasia zajrzała pod nie i zobaczyła wielką paczkę, a nawet dwie.
– Dla Tadeuszka ? przeczytała. A na prezencie dla niej było napisane: Dla Kasi, która cierpliwie czekała na prezenty.

hastagi na stronie:

#mikołaje pracę dzieci pomysły

Top